
Forma Wydania: papierowa
Liczba stron: 251
Moja ocena: 4,5

Podróżnik WC, czyli notatnik podróżny Wojciecha Cejrowskiego. Uznałam, że trzeba o tym wspomnieć, ponieważ dla mnie znaczenie tego tytułu było inne, zanim przeczytałam wyjaśnienie autora (podróżnik-człowiek).
Wojciech Cejrowski miał wielkie szczęście. Miał babcię, która rozwijała w nim fantazję. Dzięki niej nic nie było na tyle trudne, aby z tego zrezygnować. Dziadek natomiast przekazał mu pragmatyzm. Jedno i drugie spowodowało, że wyjazd w busz ciekawi, a nie przeraża i taki stosunek do nieznanego autor próbuje nam przekazać. Cejrowski zaczyna swą opowieść od rodziny i swoich początków za granicą, pokazuje, jak niewiele trzeba, żeby przetrwać i porozumieć się z innym człowiekiem, ale potem przeżywamy wraz z nim przygody jak z filmu sensacyjnego.
Podróżnik WC zawiera historie z podróży uzupełnione o ciekawostki i informacje o niezbędnym bagażu i przygotowaniach, nieprzyjemnych okolicznościach przyrody i o sposobach na nie.
Drugie wydanie książki uzupełnione jest o zdjęcia i komentarz autora. Sam Cejrowski nie uważa, żeby ta książka była szczególnie dobra, dziś by jej w tej postaci nie wydał. A dla mnie te wszystkie historie z kleszczami, spleśniałymi koszulami i kurzym łajnem dodają smaczku i powodują, że potrafimy lepiej wyobrazić sobie warunki w jakich przebywał. To wszystko opowiedziane jest często z ironią i dystansem, nie brakuje i soczyście opowiedzianych przygód.
Zgrzyt, jaki mnie raził pod koniec związany jest z tym, że niestety niektóre nacje są tu przedstawione w niezbyt dobrym świetle. W szczególności dotyczy to Niemców. Niby zabawnie, niby pikantnie, ale jednak z wyższością i obrzydzeniem opisuje niemieckich towarzyszy podróży. Trochę mi to psuło przyjemność czytania. Odnoszę wrażenie, że autor ma dwie osobowości: tę, która ludzi kocha, rozumie i ceni oraz tę, która sączy na nich jad. Czasem aż jestem zaskoczona, z jaką mocą ta niechęć może się ujawnić. Cóż, Wojciech Cejrowski chyba nie potrafi być letni.