Jak oddech – Małgorzata Warda

Małgorzata Warda - Jak oddech (okładka)Małgorzata Warda - Jak oddech (okładka)
Małgorzata Warda – Jak oddech (okładka)

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2013
Forma wydania: ebook
Liczba stron (papier): 344
Moja ocena: 5/6
rating stars 5,0

 

Pewnego dnia młody mężczyzna wychodzi z domu do pracy i nie wraca na noc. Jego matka, a potem i dziewczyna, Jasmin, zaczynają go szukać, zgłaszają zaginięcie na policji.

Narracja prowadzona jest z punktu widzenia Jasmin, opowiada ona również historię ich znajomości. Kolejne, coraz bliższe wspomnienia, pokazują nam wydarzenia, które mogły mieć związek z zaginięciem.

Smutne dzieciństwo Staszka z matką, która się nie liczyła z jego potrzebami, troska rodziny jego późniejszej dziewczyny, a także dalsze zawirowania ukształtowały człowieka tajemniczego, lojalnego, z poczuciem wolności. Czy to możliwe, że porzucił swoje dotychczasowe życie?

Policja przyjmuje różne możliwości, ale ma swoje procedury. Rozpoczyna poszukiwania standardowo, po 48 godzinach. Do tego czasu często osoby zaginione same wracają, ale dla innych ten czas to stracone szanse.

Zaprzyjaźnione kobiety (Jasmin i obie matki) postanawiają prowadzić poszukiwania również na własną rękę i tak Jasmin trafia do wróżki. Inne możliwości zostały już sprawdzone, postanawia spróbować.

Małgorzata Warda po raz kolejny zajmuje się sprawą zaginięć (dla mnie drugi, po Nikt nie widział, nikt nie słyszał). Całkiem wiarygodnie przedstawia tok myślenia i działania bliskich osoby zaginionej. Dostaje się również policji. Policjantka prowadząca śledztwo, to uosobienie całej instytucji. Przedstawiona jest jako poczciwa dusza, która cieszy się ilekroć akcja poszukiwawcza kończy się sukcesem, jednak uwikłana jest w rutynę i procedury, które stosowane są systemowo a nie dobierane do określonej sytuacji.

Przez cały czas, kiedy dziewczyna opowiada nam historię ich znajomości, czuje przy sobie obecność Staszka. Każde poruszenie firanką, podmuch wiatru, zdają się świadczyć o jego obecności. Wrażenie znika, kiedy dziewczyna zaczyna w niego wątpić.

Pośrednio (nie wiem czy był to efekt zamierzony) autorka zwraca uwagę na szkodliwość tworzenia enklaw zamieszkałych przez osoby z marginesu społecznego, lub żyjących na jego granicy.

Cała opowieść wydaje się bardzo dobrze przemyślana. Wydarzenia z przeszłości splatają się w jedną całość z działaniami bliskich i policji. Każdy fragment wspomnień wnosi coś nowego, odsłania jakąś część życia młodych ludzi i wyjaśnia ich relacje z otoczeniem. Otrzymujemy niemal pełną historię ich znajomości i poszukiwań ze wszystkimi emocjami: miłością, zwątpieniem, poczuciem bezradności, ale musimy ją sobie sami poskładać, jak puzzle.

Jedno przemyślenie nt. „Jak oddech – Małgorzata Warda

Dodaj komentarz